kruche, piękne, delikatne
zahatowane zwiększenia swoją twardości i wytrzymałości
kosztem zmniejszenia granicy plastyczności i sprężystości
rzucić kamieniem...
uścisk dłoni
ja Tobie dam odrobinę siebie
na szczęście?
sam tego nie wiem
jak wykorzystasz to co dostałaś...
lecz wszystkie zmysły
pozostają otwarte
czuję niemal jak podłoga drży
serce nie chce przestać bić
pomimo tego, że popękane
gdzieś tam w głebi
niczym igła pod paznokciem
bolesna czai się myśl
że...
są
lecz
cóż z tego
jeżeli
nie ma
możliwości...
się obudzić
nie mogę
a może nie chcę
we śnie tak miło
tak ciepło
tak bezpieczenie
ale...
jak pusto
bez Ciebie...
nie zawsze spełniają się w 100%...
ukryte jest głęboko pod powierzchnią...
obok
z trzeciej perspektywy
od boku
bez dłoni
palców
czucia
nienazwany
sen z powiek spędzam
we śnie uwiązany
niczym mucha w sieci pająka
co ostatnie tchnienie
jeszcze z siebie chce wydać
nim odejdzie na zawsze
w nicość
w przerażenie...
po raz kolejny
w moim sercu
jak płomieć skryty
pod powierzchnią ziemi
jak wulkan, który spał
tyle czasu...