RSS
niedziela, 30 listopada 2008
zdarzenia niewydarzone

obietnice i iluzje, niby zasłona dymna przed Twoją ucieczką,

wystarczyłoby "nie, to niemożliwe" i wszystko było by prostsze.

po co zostawiać niedomkniętą furtkę?

po co owijać i komplikować?

tak trudno przyznać się do swoich słabości...

kolejny raz jak głupiec stoję na rozstaju dróg i czekam, pomimo tego, że wiem, którą drogę wybrać...

pomimo tego, że wiem, że dziś Cię nie spotkam.

a może?

może dziś nie mam racji?

może coś jeszcze się wydarzy?

czas owija się dookoła mojej szyi, łaskota ogonkiem, małymi łapkami łapie mnie za ucho i zimnym, mokrym nosem dotyka skóry na karku...

czas ma dziś miękkie futro i kształty przyjemne dla oka...

dziś nie warto zabijać czasu.

20:20, adam3214
Link Dodaj komentarz »
sobota, 29 listopada 2008
myśliwy

oczy orła,

wilczy słuch,

słyszę każdy Twój krok,

widzę każdy Twój ruch.

myśli sploty rozwiązuję,

posród dżungli wspomnień

najlepiej się czuję.

chcesz mnie spotkać?

chcesz mnie znaleźć?

wiesz gdzie jestem,

doskonale...

23:20, adam3214
Link Dodaj komentarz »
siewca snu

jestem szemrzących słów potokiem,

pustki zesłańcem,

nudną historyjką.

zamykam oczy,

wypalam umysł,

usypiam marzenia.

cudowne, kolorowe karty książek zamieniam w trociny...

dla siebie zimnym łóżkiem, snem w samotności, samoniespełniającym się marzeniem, martwą ciszą, brakiem czułości.

01:54, adam3214
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 listopada 2008
włamać się do Twojego snu

chciałbym potrafić, chciałbym móc włamać się do Twojego snu...

rozmawiać z Tobą bez słów i bez barier jakie tworzy nasza fizyczność...

bez tabu, bez gier, bez kłamstw, w otwartości i prawdzie, bez żadnych granic...

zobaczyć Ciebie we wszystkich kolorach, poczuć w wielu poziomach, warstwach i smakach,

doświadczyć poza zmysłami...

jaką moc musiałbym posiąść by to zrobić.

nie wiem.

może wystarczy tylko, że Ty także tego zechcesz?

21:51, adam3214
Link Komentarze (5) »
środa, 26 listopada 2008
pragnienie

wypala wnętrze, spopiela inne myśli...

owinięty w kokon obojętności zamykam oczy na aspekty codziennych zdarzeń.

tylko jedna myśl, tylko jeden cel, tylko jedno...

zamykam oczy bo spojrzeć w przeszłość, zobaczyć jak to było kiedyś.

kiedy świat był młodszy...

znowu powietrze owiewa twarz, znowu oddech jest głęboki i przyśpieszony, znowu bolą wszystkie mięśnie a pot zalewa oczy, drzewa, latarnie, chodniki, tory kolejowe... migają przed oczami w tej samej ułożonej kolejności, wryte w pamięć, bez względu na porę roku, bez względu na pogodę i porę dnia...

jeden cel, w jednym zawarte tak wiele, jedno pragnienie, uczucie nienasycenia...

otwieram oczy i widzę teraźniejszość.

płatki śniegu wirują na wietrze, dłonie marzną od zimnego wiatru, wszystko stoi w miejscu, nieruchomo...

21:42, adam3214
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 listopada 2008
zaciśnięte zęby

cedzę słowa, bezwiednie filtrując ich zawartość,

okrawam ze skrawków uczuć zdania i zmieniam je w puste frazesy,

zbieram myśli z wystaw przygotowanych dla motłochu i używam jako własnych,

zmiętą kartkę papieru wypełnioną rymami wciskam sobie głęboko w gardło

i przez zaciśnięte zęby krzyczę bez słów: "zamilcz głupcze".

22:03, adam3214
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 listopada 2008
miasto
miasto żywi,

miasto bawi,

miasto namnaża,

miasto odbiera,

miasto zmienia,

miasto nigdy nie śpi...

tysiące macek wyciągniętych w moją stronę, pragnących opleść i zdusić.

miliony szeptów w mojej głowie,

cienie chowające się za załomem czerni,

cukierkowe twarze, kolorowe ubiory i czarujące złudzenia kryjące pod spodem ciężkie, twarde i gorzkie kamienie problemów.

wegetacja pośród asfaltowych i brukowanych ścieżek, szarego kurzu i pyłu, powietrza ciężkiego od dymu i ciasnoty.

niekończąca się defilada codzienności zawarta w tych samych murowanych ramach...

21:15, adam3214
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 listopada 2008
dziwne drzewa

'Odnajdziesz drogę, na dnie wyobraźni, pomiędzy wierszami.

Pośród lasów zamkniętych w szklanej kuli zimy.'

 

"Rosną drzewa
rosną dziwne drzewa
pokręcone ich konary..."

 

'Witaj wędrowcze, powiedz czego pragniesz'

 

"Rosną drzewa
rosną dziwne drzewa
odrzucone będą stały
wciąż dziwniejsze wyrastały
rzucą nam
dobry cień"

 


[Przychodzę jako przyjaciel i jako przyjaciel chciałbym odejść.]

[Wszystkie moje czyny nie są nakierowane na to bym Wam szkodzić.

Dam Wam to co mam, podzielę się tym co posiadam.]

'Drugą skórą Ci będziemy, bratem brata.'

 

"Rosną drzewa rosną dziwne drzewa,

tak jak stoją będą stały,
stojąc będą umierały,
nie powali ich byle grom..."

 

'Nasze oczy widziały już wiele, wiele zdarzeń rzeźbiło już naszą skórę i pozostawiło na nas znaki czasu.

Ale my nadal tu stoimy i nadal chcemy rozmawiać.

Nie zabierzemy Ci tego czym nie chcesz się dzielić a damy Ci to czego pragniesz.'

[Dziękuję...]

20:55, adam3214
Link Dodaj komentarz »
gwiazdka śniegowa

delikatnie połaskotała mnie w policzek by po chwili zmienić się w kropelkę wody,

po chwili poczułem drugą, trzecią, kolejną...

wirowały w tańcu wraz z wiatrem by po chwili udawać "nibyłzy" na mojej twarzy.

tak wiele wspomnień, tak wiele zdarzeń, tak wiele...

00:08, adam3214
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 listopada 2008
pierwsze słowa z drugich ust

usłyszałem Twoje słowa z innych ust mi przekazane,

usłyszałem jak mnie odrzucasz w myślach z pierwszego wrażenia,

a później, chociaż wydawałoby się, że czas nie gra roli,

dałaś się opętać sobie przez jedno odbicie słońca w moich oczach.

nie chcę na siłę zabierać Ci czasu,

nie chcę bezwiednie więzić Cię pod powiekami,

rozwiń skrzydła i leć tam gdzie dobrze będzie Ci.

bo ja przykułem się do samotności...

czekam, wydawało by się, że w nieskończoność.

gubię słowa, gubię myśli...

a Ty...

nie chcę Cię zgubić a może nie potrafię...

upity snem szukam sensu miast działać.

stoję w miejscu zamiast iść do przodu.

więcej zobaczę ale mniej będę widział...

każda podróż ma swój początek i koniec.

nawet ta do wnętrza...

01:11, adam3214
Link Dodaj komentarz »
rozmowa

zimne powietrze chłodziło rozpaloną głowę,

studziło myśli, chłodziło zapał, ocierało czoło.

z zamkniętymi oczami rozpocząłem rozmowę z fenowym wiatrem z południa.

"niesiesz ze sobą zmianę" - powiedziałem - "nie wiem jeszcze jak wielką ale czuję to w Twoim powiewie"

"tak" - odpowiedział - "tylko czy Ty chcesz przejść przez wrota czasu?"

00:52, adam3214
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 listopada 2008
ruszył las

ruszył las...

w rozwścieczonych konarach znaki grymasów,

konarami waląc gdzie popadnie,

miażdżąc wszystko korzeniastymi stopy...

w gniewie niszcząc i gniotąc,

smagał gałęziami, rozszarpywał na strzępy...

wrzących wstrząsów ogarniał od korzeni poprzez pnie po gałęzie, gałązki, liście, kolce...

deliryczny obraz armagedonu jaki może stworzyć przyroda.

06:39, adam3214
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 20 listopada 2008
jad

zbiegam garść myśli rozedrganych...

dwie krople marzeń niespełnionych dodaję,

wspomnień dwie łyżki, gorzkie niczym piołun.

zalewam w tyglu codzienności gwarem otoczenia i poczuciem pustki...

mieszam i parzę, dokładam do ognia bezsilności drwa.

już po chwili bucha mi w twarz smród...

gryzie w oczy, zabiera oddech, sprawia, że usta drżą...

06:40, adam3214
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 listopada 2008
zew

przyciąga i hipnotyzuje...

oplata, zniewala i więzi...

pragnienia zamienia w proch, myśli prześciga w biegu...

dać się owładnąć czy pozostać w miejscu?

jak wiele razy zagotuje krew w żyłach?

jak wiele razy wezwie do siebie?

nie widzę, nie słyszę, nie wywącham...

pod skórą pulsuje...

tańczy w świetle iskier.

nieosiągalne z niepowstrzymanym.

gdzie jesteś?

w oczach Twoich chcę się przeglądać.

22:05, adam3214
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 17 listopada 2008
z serca

z serca dobroci przeklęte czyny karmią się strachem niespełnionych pragnień.

chcę wierzyć w Twe słowa.

całuję Twe dłonie i czoło.

tulę w ramionach spokoju i pragnę byś przestała się mnie bać.

nie chcę Twoich kłamstw, poczucia winy, słabo kamuflowanej i trudnej do ukrycia smutnej prawdy.

chcę Ciebie, najczystszej próby.

razem z Twoimi słabościami.

prawdziwą Ciebie...

nie sztuczny twór na potrzeby społeczne.

po prostu Ciebie

taką jaka jesteś.

22:23, adam3214
Link Dodaj komentarz »
lojalność

"lojalność jest to wierność wobec siebie osób połączonych wzajemnym zaufaniem, uczciwość w kontaktach międzyludzkich".

nie wyciągnięty gwóźdź tkwi nadal w moich plecach, pomimo tego, że już nie trzeba, pomimo tego, że już nie muszę, pomimo tego, że to było dawno...

z oczami zamkniętymi na kolory siedzę na skraju tęczy.

widzę tylko czerń...

zbudowałem ten mur własnymi rękami, każdą cegiełkę układałem osobiście, każdą warstwę cementowałem kilkakrotnie, by być pewnym, że wytrzyma najgorsze, że wytrzyma wszystko...

teraz uświadamiam sobie, że to co stworzyłem w dobrej wierze obróciło się przeciwko mnie...

moje myśli odbijają się od tego muru, nie słyszę zza niego głosów, nie widzę światła...

pomimo starań, wieloletniej pracy i walki...

udało mi się obruszyć dopiero jedną cegłę.

tę, którą położyłem na końcu, na samej górze...

mógłbym wszystko wysadzić, zburzyć jednym wielkim wybuchem...

lecz wiem, że nie byłbym w stanie go przetrwać...

nie ocaliłbym szklanych kulek snów...

06:42, adam3214
Link Komentarze (9) »
sobota, 15 listopada 2008
pyłek ze skrzydeł

nie pozostał po Tobie nawet pyłek...

nawet pyłek z Twoich motylich skrzydeł.

ale pozostała radość i Twój uśmiech w moich myślach...

07:14, adam3214
Link Komentarze (2) »
czwartek, 13 listopada 2008
złych i pochopnych

złych i pochopnych kroków konsekwencje,

zbyt szybko lub za wolno podejmowanych decyzji echa,

nierealnych pragnień głębina,

niespełniających się życzeń obrazy,

porażek i upadków blizny,

przemijającego czasu nieskończona linia,

bezsennych nocy duszące wspomnienia,

w samotności i ciemności spędzone.

tym narysowany w dwóch wymiarach jestem.

nikt z niekończącym się zapasem negacji.

współczesny leming, dreptający na skraj swojej przepaści...

21:55, adam3214
Link Dodaj komentarz »
dłonie pełne ciekłego srebra

przebieram myśli w palcach.

łowię je i bardziej interesujące chowam do nieistniejącego słoika.

kiedy jest już pełny zakręcam go nieistniejącą zakrętką i chowam do nieistniejącego worka.

chcę wyłowić je wszystkie a później wrzucić do ognia, spalić na proch...

tylko...

wciąż pojawiają się nowe, świeże...

odbijają uśmiechy, gesty, twarze...

kiedy w nich przebieram czuję się jakby miał dłonie pełne ciekłego srebra...

walczę z niepłynącą rzeką w nieistniejącym świecie...

06:45, adam3214
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 11 listopada 2008
skrzyżowanie

siedzę na skrzyżowaniu rzeczywistości i iluzji.

jedną nogą na drodze do nieba i jedną na drodze w otchłań.

gdzie mam iść?

nagle z dwóch dróg zrobiło się cztery...

zimny wiatr wieje coraz bardziej a ja nie potrafię się zdecydować.

19:17, adam3214
Link Komentarze (1) »
niedziela, 09 listopada 2008
bez

obudził mnie zapach bzu.

otwarłem oczy i zorientowałem się, że jestem w słodkim więzieniu.

zamknięty we wnętrzu twych ramion.

spałaś przytulona do mnie, ubrana tylko w mój oddech i promienie porannego słońca.

Twoje włosy pachniały bzem...

zasypałem Twoją twarz tysiącem pocałunków i zmusiłem Cię byś otwarła oczy.

kiedy to spojrzałaś na mnie na Twojej twarzy pojawił się uśmiech, który przyćmił blask słońca.

uwolniłem się z Twych rąk i wyszedłem do łazienki.

wypełniłem wannę wodą i płatkami czerwonych róż.

wróciłem do sypialni, owinąłem Cię w jedwab i na rękach zaniosłem do łazienki.

długi mydliłem Ci plecy i całowałem każdy ich centymetr aż obudziłaś się do końca.

potem Ty ochlapałaś mnie wodą więc zmuszony byłem wejść do wanny i powiedzieć Ci co o tym myślę...

długo rozmawialiśmy bez słów...

wyszliśmy z wanny i Ty zaczęłaś czesać włosy, więc ja poszedłem przygotować śniadanie.

w kuchni wziąłem do ręki nóż, żeby ukroić chleb.

spojrzałem na ostrze, wydało mi się jakieś dziwne...

w jego lustrzanym odbiciu nie mogłem dojrzeć mojej twarzy...

rzuciłem nóż na blat i wbiegłem do łazienki.

nie było Cię w niej, zniknęłaś...

podbiegłem do lustra i zobaczyłem, że nie widzę swojego odbicia, że mnie nie ma...

wtedy sen się skończył...

otwarłem oczy i...

zostałem bez Ciebie, bez zapachu bzu, bez słońca... bez..., bez...,bez...

08:19, adam3214
Link Komentarze (1) »
sobota, 08 listopada 2008
starych wierszy echa

odbijają się w mojej głowie niczym tysiące kolorowych piłeczek.

uderzają mnie od środka.

tańczą pośród myśli bo z myśli są złożone.

rymów echa

w kolorowych liniach

ułożone jak kolory w tęczy.

już nie będą cieszyć oczu.

bo krwią i czarną rozpaczą na nie pluję.

kąpie je w taniości prozy

w sloganach, zwrotach i szybkich nieskładnych zdaniach.

magia odeszła.

a z nią kolory.

pozostaje już tylko szarość i czerń.

zwinięte w kłębek

jak stara szmata wciśnięta w gardło 

duszą...

blokują moje słowa

nie pozwalają się wyrazić. 

10:16, adam3214
Link Komentarze (1) »
piątek, 07 listopada 2008
czy to Twoje oczy?

czy to Twoje oczy widzę codziennie w myślach?

wpatrujesz się we mnie prawie bez przerwy.

czy to Twoje sny nie dają mi spać?

budzisz mnie prawie każdej w nocy.

czy to Ty płyniesz w moich żyłach niczym drugi rodzaj krwi?

wzburzasz moje serce bez przyczyny z mojej strony.

to nie prawda, że nie prawda...

22:13, adam3214
Link Komentarze (2) »
środa, 05 listopada 2008
jestem
"(...)W podtekście mieszkam gdzieś
W przenośni chowam się
Bywam zygzakiem w oku twym
I szumem w uchu
Misiem twym, co mu pies
Przed laty rozpruł brzuch na szwie(...)"
Nikt mnie już nie zszyje...
Bo i po co?
Tyle nowych misiów jest na wystawie,
mają piękne kolorowe wstążki,
uśmiechnięte pyszczki...
"Jestem
Powątpiewaniem w sens
Formą ponad treść
Bywam protestem, planem B
I wlepką w metrze
Misiem twym, co mu pies
Przed laty rozpruł brzuch na szwie(...)"
Zawsze chciałem zobaczyć co mam w środku...
Teraz już wiem...
20:15, adam3214
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 listopada 2008
prosto w twarz

... kłamiesz mi po raz kolejny.

nie potrafię Ci już zaufać.

nie wierzę w Twoje słowa, Twoje łzy.

pamiętam chwile kiedy całowałem Twoje dłonie, pamiętam chwile kiedy mówiłem słowa...

to wszystko było dla Ciebie jak szum wiatru gdzieś w oddali, w koronach drzew.

przychodzisz do mnie kolejny raz, zabierasz mi resztki szacunku, który dla Ciebie miałem...

wyrywasz i wyrzucasz na śmietnik czasu resztki radości ze spotkania z Tobą.

Twoje kłamstwa zabiły mi Ciebie, zburzyły obraz, który chciałem mieć w pamięci...

łamałaś mnie na tyle sposobów, że nie jestem w stanie ich zliczyć.

chciałem pozostać gdzieś obok, odnaleźć resztki spokoju, rozsypane szklane kulki snu...

ale Tobie było zbyt mało...

przyszłaś do mnie pod pretekstem...

pod kłamstwem chowając ostrze prawdy nasączone trucizną Twoich prawdziwych pragnień.

przyszłaś zabrać mi coś, czego już dawno nie mam...

21:48, adam3214
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2
Loading

UWAGA!
WSZYSTKIE SŁOWA, KTÓRE TUTAJ CZYTASZ SĄ JAK TRUCIZNA.
JAK TRUCIZNA, KTÓRĄ JESTEM DLA ŚWIATA.
WIĘC ZGŁĘBIAJĄC JE ROBISZ TO NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ.
ZASTANÓW SIĘ CZY WARTO.
JEST TYLE MIEJSC W KTÓRYCH MOŻESZ ODSZUKAĆ COŚ DLA SIEBIE...




Twitter