RSS
środa, 31 grudnia 2008
zmęczenie

wpecione w powieki tysiące błysków,

do dna oka przepalone światła,

sen nieprzyjacielem,

marą złą,

sprzymierzeńcem nieszczęścia.

głupiec nie tańczy już w rytm muzyki...

02:13, adam3214
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 grudnia 2008
pośpiechem...

... smagany po plecach - korbaczem ze słów splecionym.

wyszarpujesz mi ostatnią szklankę z wodą,

plujesz w twarz konwenansom.

"chcę i już" to Twoja domena...

a ja głupiec bez zdania, bez szacunku - ulegam, godzę się na wszystko...

15:44, adam3214
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 grudnia 2008
różnica

w myślach kreacja pełna perfekcji,

piękno aż kłuje w oczy...

w konfrontacji z rzeczywistością nie ma szans na więcej niż "prawie idealnie"

 

<<na łące rosną polne kwiaty, przepychem zapachów i kolorów uwodzą zmysły...>>

otwórz oczy...

tutaj jest tylko śnieg i lód a w oczy wieje zimny wiatr...

 

cóż... nie pozostaje nic innego niż pogodzić się z rzeczywistością...

21:39, adam3214
Link Dodaj komentarz »
piękno zbezczeszczone

wypalone stalowymi nerwami wzroku tysięcznego, bezimiennego i bezdusznego tłumu,

zamienione w tanią kartę przetargową, niewartą papieru...

w walutę bez wartości...

wyrysowane na papierze toaletowym tanim barszczem.

pod niewinności maską mieszka bestia o twarzy lustrzanej stworzonej z tysięca maleńkich zwierciadeł

co zatruwa zimnego wiatru pragnieniem, który kolcami z lodu trzewia oplata,

razi nienawistnym wspomnieniem przebijającym jak tysiące igieł i niszczy ostatnią ostoję marzeń.

smród nie do wytrzymania od niej bije taki, że nos krwawi a język wysycha...

18:37, adam3214
Link Komentarze (1) »
niedziela, 28 grudnia 2008
loki

pogłaskałem Cię po głowie,

bez pozwolenia,

bezwiednie,

czy przebaczysz mi, że wyczesałem kilka Twoich myśli?

czy pozwolisz mi zabrać jeszcze kilka minut Twego czasu?

23:49, adam3214
Link Dodaj komentarz »
kolekcjoner zimna

jaskinia była mroźna, pełen szeptów i szumu wiatru, nieprzyjazna...

droga do niej w nikłym świetle zachodzącego słońca wydawała się jeszcze bardziej stroma i niedostępna.

stawiałem kroki bez namysłu, nie patrząc pod nogi.

do mojej świadomości jak przez mgłę docierała wiadomość, że idę po lodzie i że upadek może nie być taki przyjemny.

gdzie idę?

dokąd?

sam nie wiedziałem...

 

 

w oblodzonych dłoniach trzymam porwane nici relacji...

tu gdzie teraz jestem nie zagląda słońce a jedynie zimny północny wiatr.

schodzę powoli na dół, po pokrytym firnem zboczu.

wiem, że tam na dole oprócz pustki i zimna nikt na mnie nie...

kto chciałby mieszkać w lodowej jaskini?

18:01, adam3214
Link Dodaj komentarz »
nagle

"...wszystko tak nagle stało się jasne..."

w kroplach wody schowałem całą prawdę,

w podmuchu wiatru zamazany pył przeznaczenia łowię,

jak mam szukać Ciebie jeżeli nie potrafię się odnaleźć?

13:53, adam3214
Link Komentarze (1) »
nienasycenie dwusferyczne

nie chęcią posiadania jestem lecz chęcią bycia,

w zamian za Twoje spojrzenie oddam moje oczy,

za jedno słowo cały wiersz,

za kilka chwil lata,

ale wiem, że i tak to zbyt mało...

nie samo ciało pragnie, bo jego pragnienia można stłumić, zgnieść, zdusić...

ale nic nie wpłynie na pragnienie samo w sobie,

bo ani kłamstwo, ani iluzja, ani sztuczny, nierealny świat...

pod powiekami widzę nadal to co umyka przy otwartych oczach...

szklanką wody nie podlejesz pustyni a jedynie zwiększysz jej pragnienie a w efekcie końcowym zniszczysz ją bardziej niż była zniszczona...

00:49, adam3214
Link Komentarze (1) »
sobota, 27 grudnia 2008
odbicia

znowu w snach mnie wołasz,

znów pokazujesz mi przeszłość...

owijasz mgiełką uniesienia i słodyczy,

dajesz mi jeszcze raz smakować to samo...

po raz kolejny w szale gonię cienie pustymi ulicami,

chcę złapać to co nieuchwytne...

owijam czerń wokół dłoni, zaszywam powieki snem...

zbliża się kolejny przełom, kolejne dni napiętnowane tymi kilkoma godzinami...

nie chcę więcej Cię widzieć...

odejdź i pozwól bo wszystko było takie jakie jest...

szare i puste, bez słów, zapachów, wspomnień, marzeń...

22:54, adam3214
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 grudnia 2008
dłonie

moje palce muskają Twoją skórę,

czuję pod opuszkami każdy jej centymetr.

staram się by dotyk był nie za mocny i nie za słaby...

tak jak lubisz, tak jak ja lubię...

rysuję na Twoich plecach mapę,

tysiące maleńkich szlaków,

setki tysięcy ósemek i spiral,

nieskończoną ilość linii...

 

otwieram oczy...

i wiem, i widzę, że nie ma Cię obok,

to był tylko sen...

ciepłe prześcieradło rozpłaszcza się pod dotykiem dłoni,

wygładzam bruzdy i zamykam oczy...

noc pozwala na wiele oszustw ale poranek zweryfikuje je wszystkie z prawdą...

23:10, adam3214
Link Dodaj komentarz »
w

..chęci niechęć się kryje.

samozaprzeczenie wrasta pod paznokcie.

wygrzebane ślady starych przełomów sprawiają, że dziecinna igraszka staje się trudnością niespotykaną.

ryzyko sprowadza się do kwintesencji istnienia...

20:59, adam3214
Link Dodaj komentarz »
wycięty

... ze snu.

zapomniany wśród zakurzonych marzeń.

pomięta kartka w książce.

połamana łodyga czerwonego kwiatu.

dreszczami narysowany na skórze...

00:36, adam3214
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 grudnia 2008
nie potrzebujesz mnie

urodziliśmy się przecież osobno...

było by przecież inaczej gdybym był potrzebny...

20:06, adam3214
Link Dodaj komentarz »
chęć

chcę chcieć dać coś jeszcze,

pomimo tego, że mam mniej niż nic,

ale czy potrafię?

napewno spróbuję...

zaczynasz doceniać codzienność znając datę skończenia nieskończonego...

ile jeszcze kropli?

ile jeszcze ziaren piasku?

02:33, adam3214
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 grudnia 2008
błyski

nie czuję smaku światła,

nie widzę kolorów zapachu,

czerń zakryła dotyk dźwięków...

szumi w głowie...

17:11, adam3214
Link Komentarze (1) »
wtorek, 23 grudnia 2008
pełen

... szklanych rurek i przedziwnej aparatury,

zastawiony po sam sufit nieznanym sprzętem ze szkła...

wydawał się tętnić własnym życiem, bulgotać i syczeć, ćwierkać, żarzyć się i błyskać...

po szklanych drogach sunęły krople aksamitnej zieleni by po chwili zbierać się w jednym miejscu i parować do góry, zaraz się skraplać, rozdrabniać, destylować, ociekać...

zieleń stawała się coraz bardziej intensyna, ciemniejsza, gęstsza, bardziej głęboka...

15:30, adam3214
Link Dodaj komentarz »
rozrzutność

rozdaję to co sam chciałbym mieć.

już nie mam nic więc niż to co mogę chcieć...

06:44, adam3214
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 grudnia 2008
dziesięć

... kilometrów od siebie a jakby na wyciągnięcie ręki...

... metrów od wspomnień lecz o tyle za wiele...

... centymetrów czerwieni zamienionej w blednącą bliznę...

... milimetrów w głebi...

... mikrometrów to średnica kuli w której zamykam wszystkie krople deszczu...

22:11, adam3214
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 grudnia 2008
wyłącznik

to chyba sposób, nie jestem jeszcze pewien na ile skuteczny, pstryk i ...

pstryk i nastała ciemność.

pstryk...

21:50, adam3214
Link Dodaj komentarz »
dudnienie

myśli zderzone, zbite ze sobą, na podobieństwo błota mętne i brudne

w pulsujących obrotach zwinięte w spiralę...

ciągną mnie ku nieskończoności.

chcę zapytać ale nie potrafię...

tak chyba będzie łatwiej...

bo tak jest chyba lepiej...

bo tak mniej boli...

rozszczepiony na mikrony w czterech miejscach na raz karmię się zaćmieniem słońca.

deszcz dudni w okna, szarość odbiera kolory, wymiata z wnętrza blask...

18:36, adam3214
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 grudnia 2008
nie czekasz

... na mnie z kubkiem gorącej czekolady...

nie zabierzesz mi z karku całego dnia, który ze sobą przyniosłem...

nie przytulisz się do moich pleców pod prysznicem i nie opowiesz mi w szumie wody, że ... i kiedy mnie nie było...

moje palce nie zatańczą na Twoich włosach kiedy zwinięta w kłębuszek będziesz leżeć na moich kolanach...

i nie zaśniesz przykryta moją ręką, między jednym a drugim pocałunkiem...

21:18, adam3214
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 grudnia 2008
samouświadomienie

...naiwności - idealne, precyzyjne narzędzi do wycinania z siebie jakiegokolwiek pozytywnego nastawienia do któregokolwiek z aspektów codzienności.

krew dudni w skroniach z siłą przejeżdżającego pociągu.

"wiesz, czasem nie warto leczyć ran czasem, bo z czasem do każdego leku można się przyzwyczaić..."

22:31, adam3214
Link Dodaj komentarz »
magnetyzm czerni

przyciąga mnie czerń, ciemniejsza niż bezksiężycowa noc,

patrzę w szklistą taflę i widzę w niej swoje odbicie,

ale nie ma w nim ani odrobiny kolorów...

zniknął mój cień, wciągnięty został na drugą stronę lustra...

06:18, adam3214
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 grudnia 2008
ramy

uderzam pięścią w srebrną tarczę lustra.

kawałeczki szkła rozpryskują się na wszystkie strony kalecząc mi ręce.

nie zważając na nic chwytam okute dębowe ramy i zaczynam nimi trząść.

rozbite szkło odrywa się i spada na ziemię.

już po chwili cała podłoga pełna jest srebrnych iskierek...

czyszczę brzegi ram, wydłubuję z nich resztki szkła, zamiatam podłogę a następnie ją zmywam.

myję dłonie, oczyszczam i bandażuję rany.

w miejsce poprzedniej tafli wstawiam teraz nową, czarną.

zakrywam całe lustro starym kawałkiem szmaty.

zamykam oczy.

pod powiekami skrzy się jeszcze srebro ale wiem, że nie potrwa to długo.

zamykam oczy.

już czas na sen...

już czas...

22:09, adam3214
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 grudnia 2008
zdrapany dotyk

... Twoja dłoń ginęła w bezkresie rękawa mojego swetra.

siedziałaś obok mnie z tym uśmiechem, który już zawsze będę pamiętał.

Pamiętam jak rozmawialiśmy ze sobą przez dotyk...

czułem jak Twoja krew pulsuje w żyłach, słyszałem niemal bicie Twojego serca.

zamknęłaś na moim przedramieniu drzwi pamięci... dotyku.

ale teraz w tym miejscu pojawiły się rysy.

jestem za to odpowiedzialny...

wybacz mi to, że jak ćma lecę w stronę płomienia...

pełni świadom, że moje skrzydła mogą spłonąć i na zawsze utracę możliwość latania...

wybacz mi...

22:37, adam3214
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
Loading

UWAGA!
WSZYSTKIE SŁOWA, KTÓRE TUTAJ CZYTASZ SĄ JAK TRUCIZNA.
JAK TRUCIZNA, KTÓRĄ JESTEM DLA ŚWIATA.
WIĘC ZGŁĘBIAJĄC JE ROBISZ TO NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ.
ZASTANÓW SIĘ CZY WARTO.
JEST TYLE MIEJSC W KTÓRYCH MOŻESZ ODSZUKAĆ COŚ DLA SIEBIE...




Twitter